W obecnych czasach, coraz gorzej o dobrze płatną pracę, pewną i z dodatkowym zabezpieczeniem w razie jej straty. Również i w naszym państwie nie jest coraz lepiej, przekonał się o tym skromny fotograf ślubny, ze stolicy, który w tym samym momencie po studiach zamarzył otwarcie swojego interesu na rynku lokalnym. Oczywiście był młodym artystą, idealistą nie znającym do końca zasad panujących na rynku, nie spodziewał się aż tak niezdrowej konkurencji, przygniotła go zawiść i niechęć w przyrównaniu do drugiego człowieka. Środki na rozpoczęcie działalności uzyskał z Unii Europejskiej, chciał pracować we własnym państwie pomimo propozycji z zagranicy. Miał talent, natomiast nie miał korzeni, od razu po otwarciu własnego interesu, pojawili się starzy wyjadacze, którzy pracują w tym zawodzie już kilkadziesiąt lat, i przedstawili jak to należy działa. Nie zdecydował się pracować dla nich i za mniejsze pieniądze, jakie było jego zdziwienie gdy zszargano mu dobre imię, nie miał szans na obronę zatem spakował walizki i wyjechał za granicę, gdzie żyje mu się dobrze, lepiej niż we własnym kraju.